Tsunami przeszło przez Bałtyk. Niedźwiedź morski nie miał litości. Jak to wyglądało?

i

Autor: Cristiandel76/cc0/Pixabay.com Minęło już ponad 500 lat od momentu, gdy przez Bałtyk przeszło tsunami o nazwie "Niedźwiedź morski" (zdj. ilustracyjne)

Tsunami przeszło przez Bałtyk. "Niedźwiedź morski" nie miał litości. Jak to wyglądało?

2021-10-14 6:00

Minęło już ponad 500 lat od momentu, gdy przez Bałtyk przeszło tsunami o nazwie "Niedźwiedź morski". W 1497 r. zjawisko poczyniło największe zniszczenia w Darłowie i Darłówku, natomiast jego ślady odnotowano także - ale już wiele lat później - w Mrzeżynie, Kołobrzegu, Trzebiatowie i Łebie. Tsunami "Niedźwiedź morski" otrzymało nazwę od osobliwego dźwięku.

Tsunami przeszło przez Bałtyk. "Niedźwiedź morski" atakował kilka razy?

Jak informuje serwis podroze.onet.pl, minęło ponad 500 lat od momentu, gdy przez Bałtyk przeszło tsunami "Niedźwiedź morski". Zjawisko zawdzięcza swoją groźną nazwę charakterystycznemu pomrukowi, który słyszeli świadkowie zdarzenia. Wiadomo, że pierwszy "Niedźwiedź morski" pojawił się na Bałtyku w 1497 r., powodując największe zniszczenia w Darłowie i Darłówku. Tsunami miało przynieść fale o wysokości nawet 3 m, które smagały wtedy całe polskie wybrzeże. Ślady zjawiska odnaleziono również w 1757 r. m.in. w Mrzeżynie i Kołobrzegu, co potwierdza L.W. Brueggemann w tłumaczeniu C.Z. Gałczyńskiej z 2001 r.: (...) Tak było np. 3 kwietnia 1757 r. Około południa przy spokojnej i jasnej pogodzie, brzeg Bałtyku koło Trzebiatowa nad Regą stał się nagle tak wzburzony, że wysokie fale zerwały duży prom zacumowany w porcie i przeniosły daleko na ląd. Po czym, kiedy to (falowanie) się trzykrotnie powtórzyło, morze stało się znowu spokojne. Żeglujący mieszkańcy wybrzeża nazywają to znane im zjawisko „Niedźwiedź morski" (Seebaer)″.

Tsunami przeszło przez Bałtyk. "Niedźwiedź morski" nie miał litości. Jak wyglądało zjawisko ponad 500 lat temu?

Jak informuje serwis podroze.onet.pl, o tsunami na Bałtyku z 1497 r. nazwanym "Niedźwiedziem morskim" traktuje natomiast jeden z przekazów kronikarskich przetłumaczony przez Marcina Czernera.

- Ósmego dnia po Narodzinach Maryi, roku 1497, w piątek w południe, zerwał się sztorm z północnego-zachodu i trwał do późnego wieczora, wywołując powódź. W Darłówku zostały całkowicie zniszczone nabrzeża portowe, paraliżując na długi czas handel. Ich odbudowa pociągnęła za sobą wysokie koszty. Prawie wszystkie domy zostały rozmyte, wszystko bydło potonęło, a rzeczka (Lutowa łącząca Wieprzę z jeziorem Kopań) została zapiaszczona. Cztery cumujące w porcie statki, w tym duży Kreyer, zostały wyrzucone na ląd. Jeden koło Żukowa Morskiego, dwa koło klasztoru kartuzów, jeden aż w pobliżu kaplicy Św. Gertrudy. W klasztorze woda stała w krużgankach i w kościele do wysokości ołtarzy.

Ogromna fala, być może również wchodząca w skład tsunami "Niedźwiedź morski", miała też zalać Łebę 1 marca 1779 r.

- (...) i przeniosła statek do ogrodów, gdzie osiadł. Trzy godziny później morze cofnęło się od wybrzeża w Kołobrzegu, mimo że pogoda była spokojna. Jednocześnie na przyległym lądzie ludzie obserwowali dziwne zachowanie zwierząt w polu. Odgłosy dudnienia sugerują wstrząs sejsmiczny jako przyczynę tego zjawiska - tak opisał "Niedźwiedzia morskiego" na Bałtyku Andrzej Piotrowski z Państwowego Instytutu Geologicznego.

Czytaj też: Wir polarny przybiera na sile! Zima zbliża się do Polski. Nie ma zmiłuj!

Tornado porywa ludzi i wrzuca do Bałtyku! Szok na wybrzeżu [ZDJĘCIA]

Sonda
Którą porę roku lubisz najbardziej?
Wichura powalała gałęzie i drzewa w Warszawie