Ta historia, opisująca burzę po filmie rolnika na TikToku, to jak opowieść o spotkaniu dwóch światów. Wystarczyła chwila refleksji i zwrócenie uwagi na ważny problem, by wiele osób przejrzało na oczy. Po tamtym filmiku i naszym artykule na ten temat – już widać pozytywny odzew. Rolnik NIEprofesjonalny być może zmienił świat! Przynajmniej w małym stopniu.
To nagranie otworzyło ludziom oczy. Film rolnika na TikToku
Jego słowa dla wielu osób były jak olśnienie. To koniec ulubionych fotek z Instagrama?! Wiele osób będzie musiało zmienić swój styl – po to, by pomyśleć też o innych: o ich pracy i własności. To właśnie o nie upomniał się Rolnik NIEprofesjonalny, czyli Michał, który właśnie pod takim nickiem prowadzi w sieci swoje media społecznościowe. W głośnym filmiku na TikToku zaapelował, by… nie robić sobie sesji zdjęciowych na polach!
– Te sytuacje zdarzają się praktycznie codziennie – tłumaczy Rolnik NIEprofesjonalny. – To jest takie „popierdzielanie” po całym polu bez jakiejkolwiek refleksji – przyznaje.
Efekt takich sesji to zniszczone rośliny i nerwy wśród samych rolników.
– Do osób, które nie widzą w tym nic złego – może niech do was do pokoju ktoś wejdzie, pochodzi bez pytania – po waszych działkach, po waszych prywatnych ogródkach. Wtedy zobaczymy, czy będziecie tak samo reagowali. Niektórzy „nie kumają”, że to jest nasza praca, że to są nasze uprawy, nasze pieniądze i że powinno się po prostu czyjąś własność szanować – dodaje gorzko rolnik.
Przyznała, że buszowała „na dziko” w rzepaku! Teraz ma pomysł na zarobek dla rolników
Rolnik NIEprofesjonalny przyznał na TikToku, że za pierwszym razem jego uwagi na temat zdjęć w polu spotkał się z niezrozumieniem. Za drugim razem – było już lepiej. Ludzie przyznawali w komentarzach, że problem jest poważny i realny, a niektórzy… przejrzeli na oczy.
Tak było np. z naszymi Czytelniczkami, które po artykule o filmie Rolnika NIEporfesjonalnego przyznały wprost: robiłyśmy zdjęcia w rzepaku, nie myśląc, że to czyjaś własność! Dziś już wiedzą, że nie powtórzą tego błędu. Otwarcie przyznały to w komentarzach pod naszym artykułem. Bardzo to szanujemy! Okazuje się, że jest też wiele innych osób, które przejrzały na oczy i trzy razy się zastanowią, zanim zaczną spacerować po czyimś polu.
Robiła to w rzepaku, dziś przeprasza. Inni idą w jej ślady. Będzie z tego biznes?
– Może warto rozważyć, zwiedzanie na symboliczną złotówkę – pisze nasza Czytelniczka pół żartem pół serio. Sama przyznała się do robienia fotek w rzepaku, choć zapewnia, że więcej tak nie postąpi. Może jednak taka opłata dla fotografów i modelek (lub modeli) to nie byłby zły pomysł?