Spis treści
Egzotyczny intruz na polskich łąkach
W Polsce coraz częściej pojawiają się kleszcze z rodzaju Hyalomma – gatunek znany dotąd głównie z Afryki i Azji. Jak podkreśla prof. Anna Bajer z Uniwersytetu Warszawskiego, wciąż nie wiadomo, czy te pajęczaki już się u nas rozmnażają, czy tylko „przylatują” na grzbietach migrujących ptaków.
– Dorosłe osobniki mogą być świeżym importem z Afryki, ale jeśli znajdziemy młode formy, będzie to oznaczać, że zaczęły się u nas rozmnażać – wyjaśnia ekspertka.
Problem w tym, że larwy i nimfy są mikroskopijne.
– To trochę jak szukanie igły w stogu siana – dodaje prof. Bajer.
Kleszcz, który… biegnie do człowieka
To, co najbardziej szokuje naukowców, to zachowanie Hyalomma. W przeciwieństwie do naszych rodzimych kleszczy, które cierpliwie czekają na źdźble trawy, ten gatunek aktywnie poluje.
– One nie czekają, tylko biegną w stronę człowieka lub zwierzęcia – mówi prof. Bajer.
Reagują na drgania podłoża i potrafią pokonać kilka metrów w błyskawicznym tempie.
– Widzieliśmy to w Afryce: po tupaniu w ziemię zaczynały nadbiegać z różnych stron – relacjonuje badaczka.
Duże, prążkowane i… wchodzą do domów
Hyalomma są znacznie większe niż znane nam kleszcze. Nienapite mają około 1 cm, a samice po żerowaniu nawet 2 cm. Łatwo je rozpoznać po charakterystycznych prążkowanych odnóżach.
W Polsce znajdowano je już na koniach, krowach, a nawet… w domach.
– To kleszcze bardzo ruchliwe. Zdarzało się, że znajdowano je chodzące po dywanie – podkreśla prof. Bajer.
Czy przenoszą groźne choroby?
Największy strach budzi możliwość przenoszenia przez Hyalomma wirusa krymsko‑kongijskiej gorączki krwotocznej – jednej z najgroźniejszych chorób odkleszczowych na świecie.
– Na szczęście dotychczas nie wykryliśmy go w osobnikach znalezionych w Polsce – uspokaja badaczka.
Nie oznacza to jednak, że są bezpieczne. Wszystkie przebadane kleszcze były zakażone riketsjami wywołującymi gorączki plamiste. Objawy mogą przypominać zwykłą infekcję, co utrudnia diagnozę.
– W Polsce taka choroba nie jest pierwszym podejrzeniem lekarza, a specjalistyczne testy nie są dostępne wszędzie – zaznacza prof. Bajer.
Dobrą wiadomością jest to, że nie ma dowodów, by Hyalomma przenosiły boreliozę.
Co robić, gdy znajdziemy „egzotycznego” kleszcza?
Naukowcy proszą o pomoc. Jeśli ktoś natrafi na nietypowego, dużego kleszcza z prążkowanymi nogami, warto go zabezpieczyć i zgłosić specjalistom.
To pozwoli monitorować, czy ten niebezpieczny gatunek zaczyna się w Polsce zadomawiać.