„One nie czekają - one biegną do człowieka!” Alarmujący głos naukowców w sprawie kleszczy

2026-04-12 14:07

Do Polski trafia gatunek kleszcza, który zachowuje się zupełnie inaczej niż te, które znamy. Nie siedzi na trawie i nie czeka na żywiciela – on rusza sprintem w stronę człowieka. Naukowcy ostrzegają: Hyalomma to przybysz z Afryki i Azji, większy, szybszy i bardziej agresywny. Czy zadomowi się u nas na stałe?

Kleszcz

i

Autor: Henrik Larsson/ Shutterstock

Egzotyczny intruz na polskich łąkach

W Polsce coraz częściej pojawiają się kleszcze z rodzaju Hyalomma – gatunek znany dotąd głównie z Afryki i Azji. Jak podkreśla prof. Anna Bajer z Uniwersytetu Warszawskiego, wciąż nie wiadomo, czy te pajęczaki już się u nas rozmnażają, czy tylko „przylatują” na grzbietach migrujących ptaków.

– Dorosłe osobniki mogą być świeżym importem z Afryki, ale jeśli znajdziemy młode formy, będzie to oznaczać, że zaczęły się u nas rozmnażać – wyjaśnia ekspertka.

Problem w tym, że larwy i nimfy są mikroskopijne.

– To trochę jak szukanie igły w stogu siana – dodaje prof. Bajer.

Kleszcz, który… biegnie do człowieka

To, co najbardziej szokuje naukowców, to zachowanie Hyalomma. W przeciwieństwie do naszych rodzimych kleszczy, które cierpliwie czekają na źdźble trawy, ten gatunek aktywnie poluje.

– One nie czekają, tylko biegną w stronę człowieka lub zwierzęcia – mówi prof. Bajer.

Reagują na drgania podłoża i potrafią pokonać kilka metrów w błyskawicznym tempie.

– Widzieliśmy to w Afryce: po tupaniu w ziemię zaczynały nadbiegać z różnych stron – relacjonuje badaczka.

Duże, prążkowane i… wchodzą do domów

Hyalomma są znacznie większe niż znane nam kleszcze. Nienapite mają około 1 cm, a samice po żerowaniu nawet 2 cm. Łatwo je rozpoznać po charakterystycznych prążkowanych odnóżach.

W Polsce znajdowano je już na koniach, krowach, a nawet… w domach.

– To kleszcze bardzo ruchliwe. Zdarzało się, że znajdowano je chodzące po dywanie – podkreśla prof. Bajer.

Czy przenoszą groźne choroby?

Największy strach budzi możliwość przenoszenia przez Hyalomma wirusa krymsko‑kongijskiej gorączki krwotocznej – jednej z najgroźniejszych chorób odkleszczowych na świecie.

– Na szczęście dotychczas nie wykryliśmy go w osobnikach znalezionych w Polsce – uspokaja badaczka.

Nie oznacza to jednak, że są bezpieczne. Wszystkie przebadane kleszcze były zakażone riketsjami wywołującymi gorączki plamiste. Objawy mogą przypominać zwykłą infekcję, co utrudnia diagnozę.

– W Polsce taka choroba nie jest pierwszym podejrzeniem lekarza, a specjalistyczne testy nie są dostępne wszędzie – zaznacza prof. Bajer.

Dobrą wiadomością jest to, że nie ma dowodów, by Hyalomma przenosiły boreliozę.

Co robić, gdy znajdziemy „egzotycznego” kleszcza?

Naukowcy proszą o pomoc. Jeśli ktoś natrafi na nietypowego, dużego kleszcza z prążkowanymi nogami, warto go zabezpieczyć i zgłosić specjalistom.

To pozwoli monitorować, czy ten niebezpieczny gatunek zaczyna się w Polsce zadomawiać.

Quiz: Ssak czy ptak? A może owad?
Pytanie 1 z 15
Trzmiel ziemny to...
Te owady budzą odrazę, ale są bardzo pożyteczne

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki